Przy wyrobie świątecznych pierników Mateusz obwieszcza:
- Ale ja lubię gotować!
- To może chciałbyś zostać kucharzem? – pytam, żeby podtrzymać pogawędkę.
- Eee nie… kucharz to ciężki zawód, wolałbym być kelnerem. Albo nie, bo kelner musi ciągle chodzić i chodzić, od stolika do stolika. Chyba by mi się nie chciało. Mamo, a ty kim chciałaś zostać, jak byłaś mała?
- Chciałam być weterynarzem – mówię – a ty nie chciałbyś zostać weterynarzem?
- Hmm – Mateusz wzdycha – to ciężka praca. Lepiej zostanę kierowcą pociągu – powiada mój syn.
- Chyba maszynistą? – podpowiadam.
- Tak, maszynistą.
- A myślisz, że to lekka praca? – pytam bezlitośnie.
- No tak, maszynista tylko sobie jeździ po szynach – mówi Mateusz.
- Ale pociągi często kursują w nocy, to wcale nie jest łatwe.
- Tak tak – Mateusz kiwa głową ze zrozumieniem – w takim razie zostanę dziennym maszynistą. No dobrze – mówi po chwili – to ty sobie tutaj rób te pierniczki, a ja pójdę posłuchać Pinokia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz