sobota, 19 listopada 2011

Wojna płci

Poszliśmy do kina. A w kinie obejrzeliśmy film. Baby są jakieś inne. Już to pewnie każdy widział, a my nie – odwrotnie. W dodatku to ja bardziej chciałam iść, bo Piotr był głodny i nie miał chyba zbyt wielkiej, ochoty, co ja szybko zauważyłam, więc mówię:
- Może nie idźmy – a on na to:
- Ale idźmy.
- Ale widzę, że nie chcesz – mówię.
- Ale chcę – on na to.

Tak sobie konwersowaliśmy, no wreszcie  i poszliśmy. Do mojego ulubionego kina w Pałacu Kultury i Nauki. Od wielu osób słyszałam, że film ten jest zabawny. A dla mnie nie; był ponury, smutny i w dodatku trochę za długi. W ogóle nie sądzę, że mężczyźni w taki sposób myślą o kobietach, ani że tak mówią. A nawet jeśli się mylę, to wolę sobie żyć w moim zmyleniu, niż przyjąć do wiadomości, że tak właśnie jest.

Potem w domu obejrzeliśmy jeszcze jeden film pt. Ćma barowa (Barfly), będący awanturniczą autobiografią Bukowskiego. Przez większość czasu bohater, bardzo zmyślnie nazwany Henrym Chinaskim zajmuje się piciem, a w międzyczasie przeżywa perypetie miłosne, bo jego świeża ukochana za flaszkę wódki, czy czegoś podobnego oddaje się jego największemu wrogowi i każdemu, kto zechce. Chinaski stawia, albo jemu stawiają, ponadto bierze udział w paru bijatykach, nie zawsze zakończonych jego triumfem. I chodzi niedomyty, a do tego w powalanym krwią ubraniu. 
Jest tam mniej więcej taki dialog:
- Każdy może pić.
- Każdy może nie pić. Potrzeba talentu, żeby być pijakiem. Wytrzymałości.
No i główny bohater pije przez cały czas i wygląda na bardzo zadowolonego z tego powodu. Pije sam, albo w towarzystwie kobiet, albo w towarzystwie kogokolwiek. Rzeczywiście jest wytrzymały.


Te dwa filmy miały coś ze sobą wspólnego, ale ten drugi – pomimo paru wad – wydał mi się weselszy. Panowie z filmu Baby są jakieś inne cały czas narzekają na kobiety, że to, że tamto. Przy tym wszystkim jednak oni by chcieli być z kobietami, a kobiety z nimi niekoniecznie. A Chinaski, mimo że ma powody, nie narzeka i kobiety jakoś chętnie do niego przystają. A dzieje się tak być może dlatego, że choć spity i poobijany, wydaje się znacznie bardziej sympatyczny niż ci dwaj od Koterskiego. I ma pozytywne nastawienie.

A po tym wszystkim (i może z jeszcze innych powodów) w nocy nie mogliśmy spać. Ale jak jedno się budziło, to drugie spało i na odwrót. Tak że do ranka dotrwaliśmy z przekonaniem, że to drugie spało, podczas gdy pierwsze cierpiało na bezsenność – i odwrotnie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz