- I love you: tak się mówi po angielsku – objaśnia mi Mateusz.
- Tak? – pytam, bo to rzeczywiście dla mnie bardzo interesująca informacja.
- Tak i wtedy druga osoba musi powiedzieć: I love you too.
- Acha, no dobrze – mówię i dodaję szybko: – ubieraj się, jedz kanapkę i ubieraj się – Bo ta rozmowa odbywa się o 7.20, kiedy to już dawno powinniśmy byli wyjść z domu, a tymczasem Mateusz leży w łóżku z królikiem w objęciach.
- Poczekaj, ale coś ci jeszcze powiem – Jak zwykle nie daje łatwo za wygraną.
- Słucham, ale szybko mów! – zaczynam przemawiać tonem rozkazującym.
- Więc to jest tak z kochaniem. Ty najbardziej mnie kochasz, potem kochasz Piotra, potem królika Michała, a na końcu swoich rodziców. Prawda?
- Dobrze, niech będzie, że właśnie tak jest – zgadzam się, bo nie chce mi się dyskutować z rana o moich uczuciach dla królika.
- A ja kocham na równi: ciebie, tatę i królika – mówi Mateusz.
- Jak to?! królika kochasz tak samo jak rodziców?
- Oczywiście. Sama mówiłaś, że jak się dorasta, to się mniej kocha rodziców, i można znaleźć sobie kogoś innego ukochanego. A ja już postanowiłem, że ożenię się z naszym króliczkiem.
- Jak to? – pytam w lekkim osłupieniu – chcesz się ożenić z królikiem i to z samcem?
- A co to przeszkadza? – pyta rezolutnie Mateusz.
- Właściwie niby niewiele.
- Ale słuchaj jeszcze: Króliczek najbardziej kocha mnie, potem ciebie, a na końcu hipopotama. I trochę się martwię, czy nie będzie wolał ożenić się raczej z hipopotamem niż ze mną – głos Mateusz ma przy tym dość zafrasowany. Pocieszam go więc:
- Nie martw się, pewnie wybierze ciebie. Myślę, że on woli ciebie niż tego hipopotama.
- Mam nadzieję, że tak będzie – na twarz mojego dziecka powraca wyraz optymizmu. – Ożenię się z Michałem i będziemy mieć małe króliczki, a ty wreszcie będziesz babcią!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz