piątek, 23 marca 2012

Królik u doktora

- Jaki piękny i zdrowy królik – rzekł z podziwem weterynarz, po oględzinach poszczególnych części ciała naszego Michała. Obejrzał jego króliczy brzuch, uszy, oczy, łapki, zęby, a nawet zajrzał pod ogon i zbadał serce. I wtedy właśnie dzielny Michał wyrwał się z jego żelaznego uścisku i podjął próbę owinięcia się w koło  szyi (może po to, by dla niepoznaki udawać kołnierz z lisa?), w międzyczasie obsikując obficie doktorski fartuch, czemu towarzyszyły okrzyki zachwytu wydawane przez Mateusza.

- Obsikał mnie – powiedział z rezygnacją weterynarz.

- Tak  ha ha – zakwiczał Mateusz radośnie –  u nas też ciągle coś obsikuje!

- A jak pan doktor uważa – zagadnęłam, żeby zmienić temat – czy tego oto tu królika należy wykastrować?

- Osobiście bym nie kastrował – rzekł tonem fachowym doktor – aby nie narażać zwierzątka na dodatkowy stres.

Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą.

- Należy się 10 zł – powiedział, a ja wysupłałam z kieszeni wymięty banknot i poszliśmy. Mateusz, królik i ja. 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz