sobota, 21 kwietnia 2012

Opis rozkładu


Wczoraj znowu dostałam awizo do skrzynki. Ciągle je dostaję i zawsze są to zawiadomienia o mniej lub bardziej budzących grozę wydarzeniach, albo też wezwania do miejsc, gdzie nikt roztropny z własnej woli nie lubi chodzić. Powodowana tymi przykrymi doświadczeniami, kiedy widzę teraz takie awizo i wydobywam ze skrzynki pozornie niewinny, wygnieciony, pomazany długopisem papierek, to ciarki mi chodzą po plecach, a włosy stają dęba. Jakbym stawała twarzą w twarz z wielką, prychającą hydrą.
A potem jeszcze trzeba dotrwać do odpowiedniej godziny, swoje odstać na poczcie, odczekać, zanim pani w okienku znajdzie odpowiednie pismo i wypisze co trzeba w sześciu egzemplarzach. W międzyczasie można wyzionąć ducha. I tak się miewałam wyciągając ten papierek ze skrzynki, czekając aż nastanie godzina 18, usiłując w tym czasie czymś zająć rozjechane myśli, maszerując na pocztę, stojąc w kolejce, usiłując dojrzeć, co ta pani ma dla mnie za wiadomości. Wreszcie widząc, że to pismo z sądu, doznałam palpitacji serca i musiałam zaraz usiąść na krzesełku, bo słabość mnie ogarnęła wielka. Ręce mi się trzęsły i pot na moje czoło wystapił.
Aż w końcu udało mi się otworzyć szczelnie  zaklejoną kopertę i wtedy oczom moim ukazało się kilkustronicowe pismo, na którym wydrukowano opis rozpadu całej naszej nieszczęsnej rodziny; jest tam wszystko napisane o Mateuszu, o NNie, a także i o mnie. Opisane, podpieczętowane i opatrzone podpisami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz