Dziś rano, kiedy o godzinie 7.50 znalazłam się pod stacją metra Centrum moim oczom ukazało się kilku chłopców w mundurach milicji. Stał tam czołg, a obok czołgu koksownik. Mimo wiosennej temperatury był rozpalony. Chłopcy rozdawali jakieś ulotki, ale nikt ich nie chciał brać, bo ludzie, kiedy się śpieszą do pracy chętnie biorą tylko „Metro”, żeby przy porannej kawie przeczytać obiecujący horoskop. I ja też tak zrobiłam. Kiedy już odbyłam zajęcia i dotarłam do muzeum, gdzie przyrządziłam sobie kawę z dużą porcją fusów, przeczytałam, że „uczucia odegrają dziś u raków pierwszoplanową rolę. Nie warto jednak zatracać się w nich zbytnio, bo łatwo popaść w melancholię”. „Oho, lepiej, żebym uważała” – pomyślałam. Ledwo dopiłam kawę, a pojawili się panowie z różnej wielkości pudłami i zaczęli wiercić dziury w ścianach, czyniąc wiele hałasu, a jeszcze więcej zamieszania. B. pouczyła mnie, że uczucia wcale nie muszą być pozytywne, ani przyjemne dla mnie i prawdopodobne jest, że zacytowany powyżej horoskop dotyczy moich reakcji na wiercenie, remont i bałagan. O 11 przyszli kolejni panowie, pozabierali moje książki, papiery spakowali do kartonów i wszystko wynieśli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz