Kiedy się zbudziłam dziś o 7 rano, zobaczyłam nad sobą królika. Zaraz potem moim zaspanym oczom ukazał się Mateusz.
- Mamo mamo, zobacz, jak ja robię! Ale patrz, mamo! – i rusza nosem jak królik. To znaczy usiłuje ruszać nosem w ten sposób, jak króliki to robią, a jest to nie lada sztuka. – Jestem królikiem, jestem królikiem! I patrz, jak ja kicam! – Patrzę, a mój syn kica. Za Mateuszem kica królik Michał.
Otrzymałam list od NNa. Wyraża w nim swój sprzeciw wobec mojego pisania. Uważa, że pisanie to jest niewłaściwe, nieobiektywne i nieuczciwe. Twierdzi także, że przedstawia jego osobę w nie dość korzystnym świetle. Może i tak jest, ale nic na to nie poradzę, bo zapisuję, co mi na sercu leży i co dręczy moją biedną duszę. Niekiedy dla mnie samej są to przykre historie, które i mnie stawiają w świetle mało uroczym.
Oburzony jest ponadto NN, że go nie poinformowałam, że prowadzę tu sobie taki mały pamiętnik (czego istotnie nie zrobiłam, ale nie widziałam, że mam taki obowiązek). A wreszcie domaga się publikacji swojego posłania do mnie na tych łamach. Mimo jego przekonującego tonu, nie zamierzam jednak tego uczynić, bo list ten wcale mi się nie podoba, jest smutny i w ogóle nie ma w nim (moim zdaniem, rzecz jasna - ktoś inny może uważać inaczej) nic ciekawego.
Poradziłam mu natomiast, żeby sam zaczął pisać, bo to bardzo poprawia jakość życia. Ale nie wiem, czy skorzysta z mojej rady.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz