Trudno jest mi czynić postanowienia na nadchodzący rok, ponieważ:
- nie palę i nie piję;
- jem w sam raz;
- raczej się nigdzie nie spóźniam;
- dość regularnie czytam książki;
- zasadniczo jestem uprzejma dla współpasażerów w środkach komunikacji publicznej;
- tylko sporadycznie wpadam we wściekłość, a jeżeli to jedynie w uzasadnionych przypadkach.
Jest jednak parę rzeczy, których mogłabym sobie życzyć. Otóż i one:
- ażeby klimat w naszym kraju uległ zmianie: lata, by były gorące i ze słońcem, a zimy zimne – i ze śniegiem;
- żeby nie było już więcej żadnych reform, a te, które ostatnio wprowadzono, żeby zostały zarzucone;
- żeby był pokój na całym świecie, a ludzie, żeby żyli w dostatku i szczęściu.
Dla siebie indywidualnie mam też jedno tajne życzenie i bardzo bym była rada, gdyby stało się ono ciałem właśnie w tym apokaliptycznym roku 2012.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz