Z nieba siąpi, kapie i mży. Mży, kapie i siąpi. Na zmianę.
Karpie, galarety, barszcze i bigosy, a także makowce i pierniki prawie pozjadane.
Korzystając z nadmiaru wolnego czasu wybraliśmy się z Mateuszem do kina – na film Artur ratuje gwiazdkę.
A jak wróciliśmy, Mateusz przypomniał sobie o innym filmie na podobny temat: Elmo ratuje Boże Narodzenie (w poprzednich 3 latach w okolicach Bożego Narodzenia oglądał go po 100 razy, więc to był naprawdę wzruszający seans ze zdartej płyty).
Potem – dla poszerzenia horyzontów – oglądaliśmy obrazki z Dziadkiem Mrozem i na koniec, już w łóżku, przyodziany w piżamę w dinozaury Mateusz postanowił poczytać królikowi Baśnie rosyjskie z rzeczonym Dziadkiem w roli głównej. Królik wyglądał na oczarowanego.
Nasza choinka ani się nie sypie, ani królik nie próbuje jej podgryzać, więc ma szansę wytrzymać jeszcze parę świąt różnych wyznań i obrządków. A z nieba może wreszcie spadnie śnieg.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz