Mam dwa życia.
W jednym wszystko przewiduję i próbuję zaplanować, a w drugim zapominam, żeby zapłacić rachunek za światło, albo co gorsza za obiady dziecka w szkole.
W jednym nastawiam budzik na szóstą rano, a w drugim nie kładę się spać przed pierwszą w nocy.
W pierwszym więc, jak przychodzę do pracy, to piję kawę z dużą porcją fusów. A w drugim nic mi to nie pomaga i mimo notorycznego przedawkowania kofeiny stale chce mi się spać.
W pierwszym życiu w nic nie wierzę, a w drugim wszystko wydaje mi się prawdopodobne i posiadające swój sens. W jednym się boję, a w tym drugim – nie. W jednym jestem stara, a za to w drugim – młoda. W jednym ciągle coś naprawiam – w drugim raczej wszystko psuję. W jednym jest mi żal, że tyle rzeczy zepsułam, a w drugim myślę, że i tak by się w końcu samo przewróciło i połamało.
Jedno moje życie jest wesołe, a drugie – smutne.
I tak w koło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz