Wiosna w powietrzu się uniosła, a my udaliśmy się do Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego u stóp Pałacu Kultury i Nauki. W tamtejszej poczekalni, w przerwie pomiędzy wielogodzinnymi rozmowami, badaniami i testami, rozpoczęliśmy pisanie powieści o króliku Michale. Mateusz dyktował, a ja możliwie wiernie zapisywałam. Oto płód naszej wspólnej pracy:
„Przedmowa
Kiedy się jakiś królik urodził, miał malutkie łapki jak paluszek. Potem, jak urósł, opuściła go mama i jeden chłopiec, Mateusz, go kupił.
Rozdział I
Kiedy królik zapoznaje się z domem i Mateusz mu nadaje imię Michał
Kiedy Mateusz i mama go przynieśli do domu, Mateusz go wypuścił z pojemnika i mały królik zaczął się rozglądać po swoim nowym mieszkaniu. Najpierw pobiegł do pokoju Mateusza, potem do łazienki, dużego pokoju i kuchni. Mateusz i mama zastanawiali się, jakie imię mu wybrać. Pomyśleli, jak go nazwać. A Mateusz wpadł na pomysł, żeby go nazwać Michaś i mama też się zgodziła i Michał zaczął swoje nowe życie w nowym domu.
Rozdział II
O tym, jak Michał zaczyna swoje pierwsze przygody w nowym domu
Kiedy już Michaś rozejrzał się po wszystkich pokojach, to Mateusz zawołał swojego królika i ten królik musiał sobie zapamiętać, że jego pan nazywa się Mateusz. I tak w miesiąc udało mu się zapamiętać imię swego pana.
Rozdział III
O tym, jak Michał poznaje cały dom, poznaje wszystko, co jest w nim i bardzo go pokochał i bardzo polubił swojego pana i swoją panią”.
Na tym na razie inwencja Mateusza się wyczerpała. Zresztą szanowny autor zaraz został zaraz zaproszony na kolejne badanie i więcej o pisaniu powieści nie mogło być mowy. Zaprezentował ją jednak paniom w RODKu, a po naszym powrocie do domu zmuszony do jej wysłuchania został także sam główny bohater - królik Michał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz