piątek, 30 marca 2012

Szpiegi

Deszcz, słońce, deszcz, słońce, wiatr i w radiu podają, że zima wraca, a na ulicach Warszawy zastępy związkowców. Przez pół dnia chodzili, a to w jedną stronę, a to w drugą, słuszne racje głosząc dla jednych, a dla innych – racje niesłuszne. 

„B. mówi, że są programy, przez które można monitorować czyjś komputer”  taką rewelacją podzieliłam się z Piotrem jadąc autobusem linii 517.
„Spyware. Jeśli przeczytasz lub przesłuchasz trylogię Millennium, znajdziesz tam dokładne opisy posługiwania się programami szpiegującymi”  czyli dla niego, inaczej niż dla mnie, nie była to żadna rewelacja.
„Obejrzałam film: dwa razy pierwszą wersję i raz drugą, i nic mi to nie dało” – to znaczy nijakiej wiedzy o szpiegach z tego nie wyniosłam.
„To jest to brakujące w filmie 500 stron”  objaśnił mi Piotr.
„A widzisz, warto czytać książki”  – proszę, jaki przewidywalny morał: Lepiej czytać książki, niż oglądać ich ekranizacje, więcej sie można nauczyć.

Może NN przeczytał Millennium i stąd zrodził się w jego głowie chytry plan, żeby czuwać nad moim komputerowym życiem? Może tak, może nie  już teraz wszystko jedno. A ja nie chcę nikogo szpiegować, bo co ludzie robią i co mają ukryte niespecjalnie mnie ciekawi, więc nie będę. Czasem tylko zastanawiam się, co królik porabia, kiedy nikogo nie ma w domu, i kiedy już się naje do syta. Leży? Rozmyśla? Czyta gazetę? A może wyciąga z zanadrza małego netbooka i pisze jakiś swój własny pamiętnik, w którym pisze, co o nas wszystkich myśli, który zamieszcza gdzieś w sieci, i który czyta codziennie milion osób? I jak ten pamiętnik w sieci odnaleźć?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz