Mateusz od rana świętował dzień mężczyzn.
- Jeśli nic od ciebie nie dostanę, już nigdy więcej nic ci nie kupię na dzień kobiet – zagroził. Po namyśle poinformował mnie, że powinnam także obdarować prezentami Piotra i Michała. Z tej również okazji poszliśmy do kina na Piękną i bestię („Żeby i dla mamy było coś atrakcyjnego” powiedział mój syn z poważną miną), czyli film o syndromie sztokholmskim. Potem w „Smyku” Mateusz wybrał sobie jako prezent miecz Lorda Vadera, tyle że plastikowy. Dla Piotra wspólnie wybraliśmy tajemniczy napój koreański o niedookreślonych właściwościach, a dla królika dropsy marchewkowe. I tak dzień mężczyzn szczęśliwie dobiegł końca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz