środa, 7 marca 2012

Kieszonkowe

8 marca klasa Mateusza wybiera się na wycieczkę do Zamku Królewskiego. A ja jadę z nimi, co wywołuje nieco niezrozumiałą dla mnie euforię dziecka. Rozmawiamy więc o tym na okrągło i dziś w drodze do szkoły Mateusz mówi:
- A wiesz, pani powiedziała, że w zamku jest taki jakiś sklepik i tam można kupić pamiątki. To może ja sobie coś kupię? Na przykład za kieszonkowe? Mamo, a co to jest kieszonkowe?
- To są takie pieniądze, które rodzice dają dzieciom. Chciałbyś dostawać kieszonkowe?
- Czy ja wiem…. – powiada Mateusz z wahaniem – Nie wiem. Nie, nie chciałbym!
- Dlaczego? – pytam zdziwiona.
- A bo wtedy miałbym mało pieniędzy…  Już wolę kupować za twoje. Bo ty masz dużo!
- Acha – mówię i się śmieję.
- Mamo, a Kamil za twoje pieniądze też będzie mógł coś sobie kupić?
- Zobaczymy, co da się zrobić – mówię i żegnamy się pod szkołą wieloma uściskami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz