czwartek, 3 listopada 2011

Wiara

O 6.28 otrzymałam z sąsiedniego pokoju smsa: "kocham cie mamo"; o 6.29 odpisałam: "Kocham Cię synku"; o 6.32 napisał: "9+9="; o 6.33 ja napisałam: "18".


Kiedy byłam mała, to strasznie zmyślałam.
Działo się to chyba w drugiej klasie. Miałam swój alternatywny świat, w którym kto inny był moją mamą i tatą. Zwłaszcza tatą; w świecie alternatywnym był on policjantem posiadającym służbowego psa, którego imienia niestety nie pamiętam. W świecie tym miałam też starszą siostrę, ale również jej imię dawno zapomniałam. Byłam bardzo zżyta z moją zmyśloną rodziną, która była znacznie bardziej atrakcyjna i zabawna niż moja zwykła rodzina z mamą i tatą, bez siostry i psa. Bardzo chętnie opowiadałam wszystkim o tym drugim świecie, ale pewnego dnia jedna z moich koleżanek, która znała mnie z przedszkola wyjawiła innej (ze szkoły) całą prawdę o moim życiu. Było to straszne, z tego co pamiętam najlepsza przyjaciółka, którą regularnie od roku okłamywałam obraziła się na mnie prawie na tydzień. Potem jakoś tam wszystko doszło do ładu. Ale jeszcze kilkukrotnie zdarzało mi się wytwarzać taki alternatywny świat, na szczęście jednak już nigdy później nie miałam równie spektakularnej wpadki, co w drugiej klasie. Prawdopodobnie jednak ta sama skłonność do konfabulacji towarzyszy mi stale, choć już  dość dawno oduczyłam się zmyślania, w którym łatwo się można pogubić, albo oduczyłam się opowiadania o tym innym. Natomiast w dalszym ciągu sobie opowiadam różne historyjki i, co gorsze, całkiem w nie wierzę.


Skłonność do konfabulacji  jest pewnie cechą dziedziczną, którą zdaje się otrzymałam wraz z nieco zdegenerowanym DNA po dziadku pijaku, zastanawiam się więc czasem, czy również mój syn ma taką skłonność. Na razie jej nie zauważyłam, ale jestem przekonana, że moi rodzice nie mieli pojęcia, że w moim wymarzonym świecie wcale nie są moją mamą i moim tatą, bo mam tam jakichś innych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz