poniedziałek, 7 listopada 2011

Droga ze szkoły

Wracamy ze szkoły, jest piękna pogoda, powietrze jest przejrzyste, żółte liście szurają nam pod stopami, a na ciemnobłękitnym niebie świeci księżyc.

- Mamo, kiedy jestem u taty, to tęsknię za tobą. A kiedy jestem z tobą, to tęsknię do taty – tak mówi do mnie Mateusz. Słyszałam to już kilka razy i wiem, że to bardzo dobrze, kiedy dziecko mówi takie rzeczy, bo lepiej, jeśli mówi, niż gdyby miało nie mówić.

- Mamo, ja mam ciężkie życie – mówi Mateusz i wzdycha. Wcale nie jest mi łatwo tego słuchać. I długą minutę myślę, co powiedzieć mądrego i pokrzepiającego.

A wtedy nagle Mateusz zaczyna opowiadać o Karolu, który wchodzi do dziewczęcej łazienki i już nie jest „Karolem” tylko „Karoliną”, o czytance z podręcznika o dwóch żabach, które wybrały się do Zakopanego, o sprawdzianie z angielskiego, o tym że dr Dolittle nie jest postacią fikcyjną  i ciekawe, gdzie można znaleźć jego grób, że być może jest on w Puddleby, o tym, że w sklepie już można kupić czekoladowe Mikołaje, i że może kupimy jednego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz