niedziela, 27 listopada 2011

Uśmiech królika

- Mamo! Ja nie chcę spać w chlewiku! – krzyczy Mateusz i wygląda na bardzo zdenerwowanego. Wchodzę do jego pokoju i niestety rzeczywiście, łóżko upstrzone jest tu i ówdzie króliczymi bobkami, a na środku kołdry leży winowajca i wachluje się uszami.
- To go nie bierz do łóżka – mówię do Mateusza i zaczynam sprzątać.
- Ale jak mam go nie brać?
- Niech siedzi w klatce, skoro nie potrafi się zachować.
- Ale to mój przyjaciel – powiada Mateusz i zaczyna jęczeć. Więc mu mówię:
- Nie jęcz, dziecko, tylko coś z tym zrób.
- No ale co? – pyta, a ja już nic nie mówię, bo mi się nie chce dyskutować o króliczych bobkach. Więc Mateusz zostaje na chwilę sam z tym problemem (bo ja sprzątam i się alienuję) i wreszcie mówi:
- To ja mu wytłumaczę, żeby tego nie robił. Przecież dzieciom trzeba wszystko tłumaczyć, a on jest jeszcze dzieckiem. Kiedy ja coś zrobię niemądrego, to mi tłumaczysz i potem już wiem wszystko i nie robię głupot, więc Michał też na pewno zrozumie. Bo on jest taki mądry i kochany – tu Mateusz cmoka i kontynuuje rozsławianie jego  zalet.
Patrzę na królika, a ten łapy przednie wyciągnął do przodu, łapy tylne do tyłu. Patrzy na nas, jak sobie rozmawiamy o jego wychowaniu i uprzejmie się do nas uśmiecha.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz