środa, 9 listopada 2011

Plan Pięcioletni

W Moskwie pada śnieg, a w Warszawie jest na razie jesień, ale to jest jesień zimna. Pociągi gubią się we mgle, pasażerowie się kłócą kto kogo kopnął, a w mojej muzealnej piwnicy jest zimno i ponuro. Nie jest to najlepsza pora na stawanie twarzą w twarz z wyzwaniami, a tymczasem właśnie dziś o poranku moją codzienną lekturę pokrzepiającego horoskopu w „Metrze” przerwały słowa:
- I pomyśl, jakie masz plany na przyszły rok. A tak: trzeba powoli przygotowywać plany, co będziemy robić, co pisać , gdzie jechać oraz inne – powiedziała B.
- Boże jedyny – westchnęłam. 

Bo jakie ja mogę mieć plany? „Mam taki plan, żeby się rozwieść. Żeby nie zaniedbywać innych spraw urzędowych. Żeby sprzątać mieszkanie chociaż raz na miesiąc. Żeby napisać, to na co się zgodziłam w stanie ataku endorfin na mózg. Żeby to napisać, a potem już się bardzo zastanawiać, zanim zgodzę się zrobić coś, czego może będę żałować. Żeby być dobrą dla dziecka (choć też nieprzesadnie dobrą, żeby mnie nie zaczęło wykorzystywać ze szkodą dla własnej psychiki w przyszłości), więc żeby dziecko też sprzątało (ale bez przesady, bo mnie mama zmuszała do tego całe lata i do dzisiaj mam spory uraz w psychice)”.
Tak właśnie rozmyślałam nad wymiętym horoskopem, w którym napisano: „Raki mają szansę na miłość” i dalej, że powinny być otwarte i spędzić wieczór ze znajomymi: „No tak, ale jeśli chodzi o miłość (tu lekki niepokój – bo jeśli mam szansę, to znaczy, że teraz co: jest? nie ma?), jeśli chodzi o miłość, to już może lepiej niczego nie planować zbyt starannie. Bo jeszcze nikt nigdy na takim planowaniu dobrze nie wyszedł. Jednak z drugiej strony, czy się zaplanuje, czy też nie, w sumie nie ma to większego wpływu na rozwój wypadków, ponieważ pewne rzeczy dzieją się same i nie zależą od planowania. I można pokochać kogoś, kto sprząta, a nawet kogoś, kto nie sprząta, choć to ostatnie może być dość uciążliwe, ale tak naprawdę to pierwsze również. Gdyby się kochało kogoś, kto ma zwyczaj sprzątać co tydzień i to w każdą sobotę, i robi to zamiast iść na spacer, do kina, albo gdziekolwiek i jeszcze patrzy na ciebie z wyrzutem,  że leżysz na kanapie i nic nie robisz, a wyrzut ten narasta z każdą chwilą, aż wreszcie awantura gotowa. Trudno sobie wyobrazić, że można kogoś takiego pokochać, ale przecież czasem się to zdarza (a jednak dobrze, że nie mnie)”.

- Ojej – westchnęłam raz jeszcze – a czy te plany to już dzisiaj muszę sformułować?
- Nie nie, wcale nie, bo przecież do końca roku zostało jeszcze bardzo dużo czasu – powiedziała B. a ja poczułam ulgę, że wielkie decyzje, co robić, a czego nie robić dopiero przede mną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz