Przerwę między tygodniami pracującymi wykorzystaliśmy na: 1. wizytę
w dwudziestopiętrowym bloku, gdzie uczciliśmy dzień urodzin Mateuszowego
przyjaciela, 2. odwiedzenie parku i ogrodu botanicznego w Powsinie. Nie można
jednak powiedzieć, żeby to były najbardziej sielankowe dni w naszym życiu i to
nie tylko dlatego, że co jakiś czas błyskało i lało się z nieba. Trochę lało i
błyskało bowiem także pomiędzy nami. A dziś wieczorem, leżąc już w łóżku
Mateusz oświadczył, że wszystko to przez to, że on się stresuje sprawami sądowymi:
- Dlatego jestem zdenerwowany.
- Tymi sprawami rodziców w sądzie? – zapytałam ze stosownym
niepokojem.
- Bo jak ten sąd zadecyduje, z kim ja będę mieszkał? Skąd będzie wiedział, jak mi będzie lepiej? – zaczął się
zastanawiać.
- No zobaczymy, nie martw się, źle nie będzie – westchnęłam pocieszająco (na ile byłam w stanie go pocieszać, sama będąc w niezbyt pogodnym nastroju): i „co za potworność…” – pomyślałam –
„ja pierwszą traumę dziecięcą zdiagnozowałam u siebie, gdy miałam z 16 lat, ale dziś dzieci rzeczywiscie chyba rozwijają się w szybszym tempie.”
- Może oni wyliczą
– kontynuował tymczasem mój syn
nieco weselej – „Ene due rike fake torba borba usme
smake deus deus kosmateus i morele baks”. I zobaczą, na kogo wypadnie? –
zagadnął.
- Hmm – na to odrzekłam ja.
- Albo inaczej. Może tak!?
„Wpadła bomba do piwnicy,
Napisała na tablicy
SOS głupi pies.
Jeden oblał się benzyną
Drugi dostał w łeb cytryną
Trzeci leciał samolotem
I całował się z pilotem”.
Mogą tak wyliczyć!
- Może tak być – powiedziałam niepewnie.
- A wiesz – gawędził ze swadą Mateusz – Jula nie może się
w żadnym razie spotykać ze swoim tatą.
- Nie może? Dlaczego? – zapytałam
- Bo on bardzo daleko mieszka. Za Wisłą, wiesz?
- To tak daleko?
- A jak miałaby do niego jeździć? Przez te wszystkie stacje?
Ursus – Włochy – Zachodnia – Ochota – Śródmieście – Powiśle… To bardzo bardzo daleko. Ona nie da rady do niego jeździć.
- A tata do niej? – zapytałam.
- No chyba też nie – powiedział.
- A tata do niej? – zapytałam.
- No chyba też nie – powiedział.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz