- Mamo co to jest tsunami? – pyta Mateusz oglądając telewizyjne wiadomości.
- To są wielkie fale, które powstają w wyniku trzęsienia ziemi – tłumaczę z grubsza.
- Niestety... – mówi mój syn.
- Co niestety? – pytam z pewnym niepokojem.
- Zginiesz, gdy nastąpi tsunami, bo za słabo pływasz. Tylko ja przetrwam, Piotr i tata – wyjaśnia Mateusz.
- Acha – mówię, próbując nie wyobrażać sobie takiej sytuacji. A telewizor prezentuje kolejne wieści ze świata. Tym razem o transseksualistach, którzy, zdaje się w USA, będą mogli występować w żeńskich konkursach piękności.
- A kto to transseksualista? – Mateusz zagaduje dociekliwie.
- No wiesz – staram się trzymać fason – zdarza się, że ktoś się rodzi na przykład w ciele chłopca, a czuje się dziewczyną. Wtedy trzeba zrobić taką jakby korektę, żeby jego ciało było takie samo, jak jego mózg.
Mateusz spogląda na mnie badawczo:
- A co wtedy z ptaszkiem? – i w głosie jego słychać niepokój.
- No tak, robi się operację – przyznaję – i potem już taka osoba nie ma ptaszka.
- Obcinają go? – pyta Mateusz.
- Coś takiego, ale nie wiem dokładnie – zaczynam kapitulować. Na szczęście w telewizji pokazują teraz Titanica i mój syn zaczyna przepytywać mnie na temat historii tego statku, aż wreszcie wiadomości dobiegają końca, a ja oddycham z ulgą.
- No to zbieraj się do spania – mówię. Tymczasem jednak Mateusz spogląda znów w telewizor, a ściśle rzecz ujmując w zapowiedź programu Surowi rodzice.
- Mamo! – woła zaniepokojony.
- No co? – pytam.
- Mam nadzieję, że nie będziesz tego oglądać! Nie oglądaj tego, błagam!
- Nie, nie będę, nie martw się, synku – mówię. Zabieramy królika i idziemy czytać Karolcię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz