piątek, 27 kwietnia 2012

Nowy Świat

Na drzewach listki, na krzakach kwiatki, a trawka zielona. Wiosna wreszcie do nas przyszła. A ja wychodzę z muzeum i zaraz na Nowym Świecie wpadam na NNa i on do mnie mówi, że rozmawiać chce ze mną, mimo że ja się na autobus spieszę, bo dyżur mam w mieszkaniu Chopina za 5 minut.
- Nastąpi rozwód – powiada on – 7 maja. Jak się zgodzisz na opiekę nad Mateuszem, że tydzień ty z nim, a tydzień ja mieszkać będziemy.
Więc mu mówię, że nie, że się nie zgadzam i że już o tym były rozmowy, bo ciężko dziecku byłoby żyć na raz w dwóch domach i nikt by tak mieszkać nie chciał. I na pół przedzielić się go nie da. A NN na to:
- W takim razie złożę wniosek o rozwód z twojej winy.
A ja wtedy mówię, że to jest szantaż i mnie ten szantaż nie interesuje, ani nie zamierzam mu ulegać, podczas gdy autobus 503 zbliża się do przystanku. Ale nagle sobie przypominam, że miał przecież NN przeprowadzić się do Poznania, gdzie zamierzał stworzyć synowi naszemu prawdziwy dom, a nie taki, jak ma u mnie z królikiem i całą resztą. Więc zaraz zaraz, co jest?
- A ty nie wyjeżdżasz przypadkiem do Poznania? – pytam – Wczoraj jeszcze twoje plany aktualne były, a dzisiaj już nie?
I na te moje słowa wściekłość na obliczu NN widzę i słyszę, że syczy on przez zaciśnięte zęby:
- Właśnie! dwa razy rozwaliłaś moje życie. Wcześniej je zniszczyłaś i teraz znowu. Przez ciebie nie mogę się wyprowadzić. Przez ciebie z tego związku zrezygnować muszę!
Na szczęście autobus już na przystanku stoi, a ja do niego wsiadam i odjeżdżam, choć jedna starsza pani na mnie ze zgrozą spogląda, a za mną odjeżdża podwójna wina za zniszczenie NNowi całego życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz