środa, 4 kwietnia 2012

Przygotowania


- Mamo, zróbmy sobie porządne święta – zaproponował mi Mateusz kilka dni temu.
- Jak to, porządne? – zapytałam czujnie.
- A takie, żeby było mnóstwo słodkości, żeby były baby i baranki z ciasta i mazurki, jajka, mnóstwo wszystkiego, co tam się podaje na święta. Żeby nie było jak w jakiejś ruderze, tylko ładnie!
- W jakiej ruderze? –zapytałam.
- Nie wiesz co to jest rudera? – zapytał on.
- Wiem – odparłam i dodałam – Mazurka na pewno zrobimy.
- Ale żeby to był mazurek czekoladowy, z różnych rodzajów czekolady i na tym mazurku napiszemy białą czekoladą: „Własnoręcznie wykonany mazurek”.
- Aha, spróbujemy – powiedziałam z wahaniem, widząc ten proces pisania oczyma wyobraźni.
- A biały obrus chociaż mamy? – zapytał czujnie mój syn.
- Tak mamy – uspokoiłam go.
- Uff – odetchnął – na święta biały obrus musi być obowiązkowo.
Ważną częścią organizacji świąt jest oczekiwanie na prezent. Mateusz spodziewa się otrzymać go od mitycznego zajączka, którego metody działania są bliźniaczo podobne do poczynań świętego Mikołaja. Według jego przekonania prezenty mają pojawić się w nocy z soboty na niedzielę. Podczas zakupów Mateusz wybrał czekoladowego zająca z dzwonkiem na szyi, którego zamierza ofiarować temu przynoszącemu prezenty zającowi. Jak przystało na człowieka średniowiecza jest święcie przekonany, że istota, która przynosi podarki powinna coś dostać w zamian, ale zajączek czekoladowy jest również rodzajem pułapki dla tego z prezentami. Mateusz zamierza postawić go koło drzwi do mieszkania i spodziewa się, że, kiedy zając z prezentami wejdzie do środka, potknie się o tego czekoladowego, mój syn usłyszy dzwonek, obudzi się i szybko pobiegnie go zobaczyć, to znaczy przyłapać na gorącym uczynku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz