piątek, 20 kwietnia 2012

Pochwała instytucji małżeństwa i państwa


Nie wolno nikogo ot tak sobie szpiegować, zakładać mu podsłuchów na telefonie i nagrywać jego rozmów. Nie wolno łamać zabezpieczeń na serwerach pocztowych, wykradać i upubliczniać czyjejś korespondencji. Wszystkiego tego nie wolno i są na to nawet w różnych miejscach artykuły i paragrafy. Chyba, że macie męża, albo żonę... To wtedy, niby w dalszym ciągu nie należy tego wszystkiego robić, ale jednak, jeśli chcecie udowodnić, że ze współmałżonka jest kawał drania lub dranicy, albo tylko, że używa czasem brzydkich słów, to znaczy macie jakąś wyższą konieczność, która wydaje wam się istotna, to nikt się specjalnie czepiać nie będzie. Wielka szkoda jedynie, myślę sobie, że przed zawarciem związku małżeńskiego o tych specjalnych zasadach nie uprzedzają. Człowiek wychodzi więc na głupka, bo myśli, że padł ofiarą przestępstwa, a okazuje się, że wcale nie, jedynie był naiwny i łatwowierny, że dał się w taki sposób podejść. Organy państwowe w osobach swoich urzędników rozkładają ręce, a nawet wyrażają swoje współczucie, ale cóż: 
- Mąż ma prawo przeglądać pani korespondencję – słyszę.
- A czy coś można zrobić, żeby nie przeglądał? – pytam, nie mogąc wyjść ze zdumienia.
- Nie, jeśli zechce, to zawsze znajdzie sposób i przeglądać ją będzie. 
- To co ja mogę zrobić? – drążę cierpliwie.
- Właściwie, to niewiele.
- A czy w takim razie mogę rozumieć, że także powinnam włamać się do skrzynki pocztowej małżonka, wykraść z niej jego korespondencję i wysłać komu mi się podoba? – zapytuję dociekliwie. 
Ale nie, nic z tych rzeczy. Mogę odetchnąć z ulgą, bo póki co organa państwa do tego nikogo nie zachęcają.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz