- Mamo, dobrze, że ty nie umarłaś podczas porodu – mówi
Mateusz po obejrzeniu trzeciej części Gwiezdnych
wojen, a ja przyznaję mu rację: „Pewnie, że dobrze”. Z powodu jego zbliżających
się urodzin jesteśmy w dość podniosłym nastroju:
- Trochę szkoda, że nie urodziłem
się 3 maja – mówi Mateusz.
- A to dlaczego? – pytam.
- Bo 3 maja to najważniejsze
polskie święto. Tego dnia uchwalono Konstytucję, wiesz?
- Wiem.
- Wszystko się działo na tym
naszym Zamku Królewskim, w roku 1791. I król, Stanisław Poniatowski August z
Konstytucją przeszedł z Zamku do kościoła św. Jana – mówi Mateusz i przygląda
mi się bacznie, więc kiwam głową – a nasza Polska sięgała wtedy od morza do
morza, i mieliśmy wtedy całą Ukrainę. Wiesz?
„Hmm” – myślę
sobie, ale nic nie mówię.
- Zamek Królewski to moja ulubiona
budowla w Warszawie – oświadcza tymczasem mój syn.
- Podoba ci się? – pytam.
- Tak, ale lubię ten nasz Zamek
też dlatego, że był zburzony, a potem został odbudowany. Mamo, dlaczego ci
Niemcy chcieli zburzyć nasz Zamek? I dlaczego oni chcieli zniszczyć całą naszą
Warszawę? – docieka Mateusz.
- Chcieli zająć polskie terytorium
– tak mniej więcej tłumaczę.
- Acha. No i dobrze, że z nimi
zwyciężyliśmy. A z nami zwyciężyła Niemców Rosja, Anglia i Stany Zjednoczone,
tak?
- No, mniej więcej tak – mówię.
- Wiesz, mamo, Niemcy do tej pory
są takie trochę zniszczone po tej wojnie. Bardziej niż Warszawa niż Polska. Jak
się jedzie przez Niemcy, to pamiętasz, że tam dużo widać jeszcze różnych
zniszczeń po wojnie, prawda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz