środa, 16 maja 2012

Uwaga w dzienniczku


Mateusz po raz pierwszy w życiu dostał uwagę w dzienniczku. Znalazł się tam zapis takiej mniej więcej treści: „Mateusz wraz z trzema kolegami bez pozwolenia odłączył się od grupy i po obiedzie biegł ze stołówki do sali”. Po przeczytaniu tej tak zgrabnie ujętej informacji prychnęłam wewnętrznie, starając się jednak zachować twarz pokerzysty.

- Mamo mamo, nie dawaj mi kary! – zawołał mój syn.

- No dobrze, zastanowię się – powiedziałam.

- Jaką mogłabyś mi dać karę? – zastanowił się głośno – może zakaz oglądania filmów przez trzy dni? A może zakaz bawienia się z królikiem? Albo zakaz pójścia na zbiórkę zuchów? A może! – tu wyraźnie się ożywił – zakaz wychodzenia z domu! To może ten zakaz mi dasz, mamo?!

- Chciałbyś dostać zakaz wychodzenia z domu? – zapytałam.

- Tak – zawołał Mateusz – wtedy nie mógłbym przez parę dni chodzić do szkoły! Jupi!

- Zapomnij – powiedziałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz