Dzisiejszy dzień, zwany dniem Zimnej Zośki, z racji tego, że
są to imieniny Zofii i z tego, że w połowie maja (nie wiedzieć czemu) pogarsza
się pogoda, spędzam z dwoma chłopcami: Mateuszem i jego najlepszym
przyjacielem, Kamilem. Bo właśnie dziś są Mateusza urodziny i z tej
okazji idziemy Mateusz, Kamil i ja na pizzę. Zimno jest i pada deszcz,
właściwie dokładnie jak te osiem lat temu, kiedy to Mateusz przyszedł na ten
świat. A potem idziemy do domu. Chłopcy bawią się pojazdami kosmicznymi oraz królikiem i
słuchają muzyki z Gwiezdnych wojen. Twierdzą,
że wszystko robią razem i tak samo.
- Szkoda, że nie możemy zamieszkać razem – mówi Mateusz.
- No, szkoda – to Kamil.
- Nie martwcie się – na to ja – możecie się spotykać, kiedy
będziecie chcieli.
- Ale to nie to samo
– martwi się Mateusz
– a przecież mam duży pokój i łóżko duże. Kamil się zmieści. To może, jak przyjdzie twoja mama – proponuje przyjacielowi – ty
się schowasz w łazience i mama pomyśli, że już poszedłeś.
- Dobra, możemy tak zrobić – bez wahania zgadza się Kamil.
W ręce Kamila wpada „lista przyjaciół”, którą zrobił
Mateusz:
- Ej, lubisz Kubę? – pyta oburzony – przecież nam dzisiaj dokuczał!
- Już go skreślam – woła Mateusz i skreśla z „listy lubienia”
Kubę
Kamil zachęca Mateusza, żeby przystąpił do zuchów:
- Ale musisz wiedzieć, że harcerze
w czasie wojny pomagają żołnierzom. Jakby się zdarzyła wojna, będziemy walczyć -
mówi bojowym głosem.
- No dobrze, trudno – wzdycha mój syn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz