O poranku stoimy sobie i czekamy na windę. Przez szyby na
klatce schodowej wpadają promienie jesiennego słońca.
Mateusz: A jeśli ten blok się niespodziewanie zawali?
ja: Ale czemu ma się zawalić?
Mateusz: Nie wiesz jak jest? W Warszawie są już dwie wielkie
dziury w centrum…
ja: No tak, racja…
Mateusz: I może się zdarzyć, że ta dziura, która jest przy
Świętokrzyskiej przesunie się z Centrum na Ochotę, do Dworca Zachodniego, potem dosięgnie do Włoch,
potem do Ursusa, dalej do Piastowa, a potem do Pruszkowa. I tak ogarnie całą Polskę.
I zawali się cały świat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz