środa, 3 października 2012

Potop (1)


Tydzień zaczął się od potopu i zgubienia okularów przez Mateusza. Potop miał miejsce w muzealnym magazynie i był bardzo spektakularny. Z odkręconego przez jakiegoś specjalistę zaworu woda lała się strumieniami, a była czarna i mroczna niczym kałuża w znanym filmie Dark Water. Potem ogólnie padał deszcz, i wszędzie zaczęły rosnąć grzyby. I jak szłam we wtorek do pracy, to na skwerku widziałam ze 44 bielutkie jak stado baranków pieczarki. W międzyczasie szukałam zapamiętale okularów Mateusza, które zgubiły się podobno jeszcze w czwartek. Mianowicie Mateusz, kiedy NN odebrał go ze szkoły zadzwonił do mnie i powiedział: „Czemu nie dałaś mi do szkoły okularów?”. Jako że nie wiedziałam czemu, a nawet nie wiedziałam, że nie dałam, rozpoczęłam gorączkowe przeszukiwanie całego mieszkania. Przy okazji zresztą odnajdując wiele ostatecznie i beznadziejnie zagubionych rzeczy. Wśród nich jednak niestety nie było okularów. Kiedy Mateusz powrócił wreszcie do domu i założyłam mu na nos okulary zapasowe, zaczęło się przepytywanie: „A co? Jak? Gdzie te okulary mogą być?” itd. Wreszcie Mateusz oświadczył, że być może są one już na śmietniku wyrzucone przez jakieś dziecko z zerówki. Tknięta jakimś przeczuciem zapytałam w świetlicy, czy nikt tych okularów nie widział i okazało się, że owszem, jedna pani ma je od soboty w domu i – jak tylko nie zapomni – to przyniesie. Szukajcie, a znajdziecie. Ot co.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz