Ho ho nagły atak zimy nastąpił i wszystkie jego
konsekwencje. Pojechaliśmy do kina i obejrzeliśmy Skyfall, czyli film o Jamesie Bondzie.
- I co? – Piotr się pyta.
- Nieźle – mówię – wiesz, ja w życiu jeszcze nie widziałam żadnego
filmu o Bondzie i jestem dość zaskoczona, że on taki udany, bo myślałam, że to
nudy. I poszłam do kina tylko ze względu na ciebie.
- A ja też pierwszy raz w życiu widziałem Bonda w kinie –
śmieje się Piotr.
- No wiesz co – ja na to – mnie się wydawało, że to dla
ciebie ważne, żeby iść na Bonda, więc poszłam, a tu się okazało, że na
poprzednie wcale nie chodziłeś!
Siedzimy sobie potem w kawiarni, pijemy kawę z cynamonem, kardamonem i czym tam jeszcze,
a tu nagle telefon dzwoni. Patrzę, że od NNa i odbieram (myśląc, że to Mateusz,
który z nim spędza weekend), a tu kobiecy głos, podający się za narzeczoną NNa,
robi mi awanturę z jakiegoś bliżej dla mnie niezrozumiałego powodu. Więc ja mówię,
że to chyba nie jest rozmowa za bardzo na telefon, a narzeczona NNa jeszcze
trochę się awanturuje i wreszcie wyrzuca z siebie: „Jak pani nie ma co robić, to
niech pani ogląda seriale!”. No i się rozłącza.
- No i wiesz – mówię urażona do Piotra – ona mi mówi, żebym
oglądała seriale!
- I co? – na to Piotr.
- Przecież ja nie oglądam seriali!
- Jak to nie oglądasz – Piotr się śmieje – oglądasz Bez tajemnic. I Homeland, chciałbym ci przypomnieć, oglądasz.
A w nocy przysłowiowej zmiany czasu przyśnił mi się sen.
Mieliśmy dwa króliki: Michała i jeszcze jednego, mniejszego, w kolorze białym.
I nagle pojawił się trzeci królik, wielkości doga, o futrze kasztanowym, mądrym
spojrzeniu i białych uszach. I zaczęliśmy się zastanawiać, czy przyjąć tego
królika, czy nie, i trochę to trwało, ale wreszcie postanowiliśmy, że trzeci
królik zamieszka z nami…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz