Przeczytałam Rehab i
Litację, napisane w trzeciej osobie
przez Wiktora Osiatyńskiego. Rehab jest
o terapii, którą W. (bohater obu) spędza na farmie dla alkoholików, którzy się
rozstali z piciem, a Litacja, jak
potem przez kolejnych pięć lat usiłuje dojść do ładu ze swoją pychą, złością na
świat, życiem rodzinnym i zniewoleniem. Bardzo
przydatne książki, nie tylko jak ktoś pije, czy ma inne nałogi. Zwłaszcza ta
druga wydała mi się nieprzebranym źródłem przydatnych życiowo mądrości. Ciekawe
wydało mi się szczególnie, że kiedy W. przestał pić, to początkowo stosunkowo łatwo
mu to przyszło (choć nie tak łatwo było mu to utrzymać), a potem, kiedy po paru
latach zdecydował się rzucić palenie było to znacznie trudniejsze, okupione
fizycznym bólem i z powrotami do nikotynowego nałogu. A na stronie 102
znalazłam wiersz sanskryckiego poety, Kaidasy, który powinnam odczytywać sobie
codziennie, aż się go nauczę na pamięć i wtedy może żaden więcej NN nie będzie
mi straszny, ani żadne awizo w skrzynce na listy.
Bacz na dzień dzisiejszy,
gdyż na nim polega życie;
zawiera się w nim istota życia samego życia;
realność i prawda istnienia,
błogosławieństwo wzrostu,
moc działania, blask siły…
Wczoraj bowiem jest jeno snem,
jutro zaś to jedynie wizja;
lecz każde dobrze przeżyte dzisiaj
sny wczorajsze przesyca szczęściem,
a w jutrzejsze wizje tchnie nadzieję.
Patrz przeto na dzisiejszy dzień, patrz uważnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz