Poszliśmy do sklepu, a tam mikołaje, bombki czekoladowe i
kalendarze adwentowe.
- Mniam mniam – powiada Mateusz – moje ulubione kalendarze
adwentowe!
- Uhu – na to ja – ale do świąt Bożego Narodzenia trochę
czasu jeszcze zostało…
- Ale ja bym tak chciał ten kalendarz! Mogę mogę?
- No, dobra – mówię.
A potem z kalendarzem adwentowym, marcepanem, piernikami i
chałwą dla ludzi oraz kilogramem marchwi i selera dla królika wracamy do domu.
- Mam kalendarz adwentowy – poinformował Mateusz Piotra – i zaraz
go zjem.
- Kalendarz adwentowy… - zadumał się Piotr.
- Z tego co wiem, zawartość kalendarza adwentowego zjada się
w adwencie – mówię.
- W jakim adwencie? – zapytuje Mateusz.
- W okresie oczekiwania na Boże Narodzenie, dziecko –
powiadam.
- Ej tam! Nie szkodzi, zjem jedną małą czekoladkę – mówi beztrosko
dziecko.
- Kalendarz adwentowy wymyślili luteranie w Niemczech – odzywa się Piotr – dla
dzieci, żeby ćwiczyły siłę woli i wytrwałość w czasie adwentu, jedząc każdego dnia
grudnia od 1. do 24. jedną czekoladkę.
- No już może w to bardziej nie wnikajmy... – Mateusz na to – A tę czekoladkę to ja sobie teraz zjem!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz