środa, 3 października 2012

Potop (2)

W muzeum wzięłam dziś udział we wspaniałym przyjęciu kończącym konserwację całkiem najwspanialszego obrazu na całym świecie, jak twierdzi mój syn, czyli Bitwy pod Grunwaldem. Na tym przyjęciu zjadłam: ze dwa ciastka z kremem, z czego na jednym było winogrono, a na drugim śliwka, ciasto, którego już nie pamiętam (choć możliwe też, że wcale go nie zjadałam), tartę (chyba) cytrynową, porcję tiramisu i jakiś tort z dużą porcją białego kremu. Po tym wszystkim myślałam, że przeniosę się w jakiś inny wymiar bytu, ale to nie nastąpiło. A szkoda – tak czy inaczej, jeśli następnym razem w magazynie muzealnym pęknie jakaś rura, to nie będę wszczynać alarmu, ani też jej zatykać własnymi rękami, ale położę się i chwilę poczekam, aż woda lecąca z tej rury mnie utopi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz