Co to się wczoraj działo w Warszawie! Słońce świeciło.
Obywatele z flagami ojczystymi, w strojach ludowych niektórzy, a niektórzy w
takich strojach, co chodzą na co dzień. A my na ostatnim koncercie Warszawskiej Jesieni. I właśnie tam, pod Filharmonią, widzieliśmy grupy z flagami i kostiumach łowickich. O 22, po koncercie, już tak
ładnie nie było, bo deszcz zaczął siąpić i kapać, ale dalej tu i ówdzie dało
się zauważyć narodową flagę w patriotycznych rękach. A na placu Powstańców
nawet podobno rozbili miasteczko namiotowe, ażeby bronić (jak mi się zdaje) polskości. Dopiero w nocnym
autobusie, którym wracaliśmy do domu panował nieco inny – knajpiano-pijacki
styl. Już było zwyczajnie: luźne stroje, flaszki wódki w rękach i popodbijane oczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz