środa, 12 września 2012

Koniec lata

Lato się chyba skończyło. Wszystko przynajmniej na to wskazuje. Przeczytałam w autobusach, pociągach i tramwajach  Śniadanie u Tiffany’ego i zaraz zabrałam się za Rehab Osiatyńskiego. Obie te książki coś łączy, ale nie do końca rozumiem co. Równocześnie z Mateuszem oddajemy się lekturze Pippi wchodzi na pokład, co ma z poprzednimi książkami niewiele wspólnego i jest bardzo wesołe. Czytanie idzie mi więc, jak widać, nieźle. Za to własne pisanie trochę gorzej, ale się nie całkiem poddaję. Życie smutne jest, ponure i robi mi przeciwnie niż chcę. Na pocieszenie są konfitury pomarańczowo-imbirowe mojej własnej produkcji. Królik ma się dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz