poniedziałek, 3 września 2012

O przyjaźni przy kawie


Podczas wycieczki rowerowej mieliśmy przerwę na kawę, napój mleczno-karmelowy i czekoladowego muffina. Gawędziliśmy sobie podczas tej konsumpcji miło, lecz o sprawach poważnych.

Mateusz: Wiesz mamo, dziwny ten Kacper. Przyjaźniliśmy się w pierwszej klasie, a dziś w szkole nawet mi nie powiedział „cześć”.

ja: Prawda, że dziwny.  A w ogóle, to czemu przestaliście się przyjaźnić? Bardzo go kiedyś lubiłeś.

Mateusz: Tak, ale Kacper się nieprawdziwie chwalił…

ja: Jak to nieprawdziwie?

Mateusz: Mówił, że ma psa, a potem okazało się, jak poszliśmy do niego na urodziny, że nie ma.

ja: A to nieładnie!

Mateusz: I jeszcze mówił, że ma mnóstwo pieniędzy. 50 milionów! A jak dziecko może mieć 50 milionów?!

ja: No rzeczywiście…

Mateusz: A najgorsze, to było to, że on chciał, żebym robił, co mi każe. On by mówił: „Mateusz przynieś mi to, albo tamto”, a ja bym przynosił, albo coś takiego. A co to za przyjaźń, kiedy jeden jest sługą, a drugi panem???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz