Podczas wycieczki rowerowej mieliśmy przerwę na kawę, napój
mleczno-karmelowy i czekoladowego muffina. Gawędziliśmy sobie podczas tej konsumpcji
miło, lecz o sprawach poważnych.
Mateusz: Wiesz mamo, dziwny ten Kacper. Przyjaźniliśmy się w
pierwszej klasie, a dziś w szkole nawet mi nie powiedział „cześć”.
ja: Prawda, że dziwny. A w ogóle, to czemu przestaliście się
przyjaźnić? Bardzo go kiedyś lubiłeś.
Mateusz: Tak, ale Kacper się nieprawdziwie chwalił…
ja: Jak to nieprawdziwie?
Mateusz: Mówił, że ma psa, a potem okazało się, jak
poszliśmy do niego na urodziny, że nie ma.
ja: A to nieładnie!
Mateusz: I jeszcze mówił, że ma mnóstwo pieniędzy. 50
milionów! A jak dziecko może mieć 50 milionów?!
ja: No rzeczywiście…
Mateusz: A najgorsze, to było to, że on chciał, żebym robił,
co mi każe. On by mówił: „Mateusz przynieś mi to, albo tamto”, a ja bym
przynosił, albo coś takiego. A co to za przyjaźń, kiedy jeden jest sługą, a
drugi panem???

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz