poniedziałek, 9 lipca 2012

Sezon ogórkowy


Świeci słońce, a nawet jest gorąco i wszyscy narzekają. A my odwrotnie – sprawiliśmy sobie leżaki i odpoczywamy na balkonie wielkości chustki do nosa, spożywając hektolitry lodów. W piątek z Ziem Odzyskanych powrócił Mateusz z królikiem. Mateusz jakby większy i królik jakby większy. Mateusz rozbrykany i pohukujący, królik – odwrotnie: jakiś wymiętolony i lekko osowiały. Mateusz – ekspansywny; królik – tylko kombinuje jakby tu wleźć pod łóżko, chowając się przed całym światem. W sobotę zobaczyliśmy w kinie Epokę lodowcową 4, potem obejrzeliśmy mecz tenisowy na Wimbledonie, jedząc – zgodnie z wimbledonowskim podobno obyczajem – truskawki z bitą śmietaną. Jak się mecz skończył odwiedziliśmy Ogród Saski, „Kafkę”, nadwiślańskie bulwary i zobaczyliśmy fontannowy pokaz „światło i dźwięk” na Podzamczu. W drodze powrotnej Mateusz śpiewał pieśni według własnych pomysłów i znane ze szkoły utwory o tematyce wakacyjnej. I bardzo byliśmy zadowoleni z tego długiego dnia, za wyjątkiem może jedynie królika, który (gdy wreszcie wróciliśmy do domu) udawał, że ma muchy w nosie. Może przeczuwał, że jego główny właściciel i opiekun go wkrótce opuści, wyjeżdżając do odległej wsi pod Hrubieszowem? Wreszcie Mateusz wyjechał i w ten sposób rozpoczął się prawdziwy sezon ogórkowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz