poniedziałek, 2 lipca 2012

Kino Kosmos


Zaraz po zakończeniu roku szkolnego odbyliśmy wycieczkę do Szczecina, której celem było odtransportowanie tam Mateusza i jego wiernego przyjaciela, królika. Przy okazji zapoznaliśmy się z atrakcjami miasta za Odrą, do których zaliczyć należy: wieżę kościoła św. Jakuba, na którą wjeżdża się windą, pomnik powielacza na jednym z głównych skwerów, koło Bramy Portowej oraz najstarsze – podobno – kino na świecie, w którym obejrzeliśmy dziwny film francuski pt.  Czarodziejka. Może i nie budził on zachwytu i nie oglądało się go z zapartym tchem, ale za to jak znalazł pasował do tego miejsca, bo był mocno nierzeczywisty, a do tego starodawny w formie. Mimo wielu prób przypomnienia sobie, jak to kiedyś było, nie udało mi się dociec, kiedy wcześniej i na jakim filmie byłam w kinie Pionier. A prawdziwe łzy wzruszenia mnie zalały, kiedy stanęłam przed elewacją całkiem upadłego kina Kosmos, gdzie po raz pierwszy widziałam E.T. i Imperium kontratakuje. Kiedyś pod tym kinem stała kolejka chętnych, żeby uzyskać bilet uprawniający do wejścia, dziś przed nim stoją tylko jakieś baraki, siedzą ludzie i piją piwo. A mieszkańcy Miasta Pionierów utyskują, że Kosmos wpisano na listę zabytków i teraz zburzyć go nie można. Może dlatego kolejnej nocy, miałam koszmarny sen, którego treści jednak niestety nie pamiętam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz