Z samego rana zadzwoniłam do Mateusza, który w dalszym ciągu
przebywa w Mieście Pionierów.
- Była u ciebie wielka burza? – zapytał z wyraźnym
zainteresowaniem.- Tak i to jaka… – odparłam, z grozą wspominając poprzedni dzień.
- To się przygotuj, że dziś też taka będzie. W telewizorze widziałem – rzekł posępnie.
„No to ja dziękuję” – myślę sobie. Tymczasem mój horoskop
brzmi tak: „Dzisiaj masz wielka szansę, aby znaleźć wymarzonego partnera czy
partnerkę. Uważnie rozglądaj się w drodze do pracy”. Obiecujące. Jednak, jak
sobie przypominam w drodze do pracy siedziałam obok zwalistego i – co tu kryć – nieprzyjemniego z wyglądu gościa, którego
ręce pokryte były tatuażami wilka morskiego, naprzeciw mając osobę nieokreślonej
płci o dziwnym wyrazie twarzy i mówiącą do siebie, która odziana była w gacie z
dekoracją w małpki. Chyba dam sobie spokój z czytaniem horoskopów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz