Brnąc przez zwały śniegu rozprawiamy z uczęszczającym na
lekcje etyki Mateuszem o prawdzie i nieprawdzie. Właściwie, kiedy tak sobie
idziemy ze szkoły do domu, to ja tłumaczę, że trzeba mówić prawdę, że prawda
jest lepsza niż kłamstwo i lepiej się jej trzymać etc. A Mateusz mnie słucha, wesoło
wpadając co chwilę w zaspę. Ale nagle się zatrzymuje. Podnosi głowę i patrzy na
mnie mądrze zza okularów, i powiada:
- No dobrze, a gdybyś była bardzo brzydka, najbrzydsza na
świecie i ja bym ci powiedział, że jesteś najbrzydsza na świecie, to by było
dobrze?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz