Mateusza w szkole ktoś uderzył w nos i okazało się, że
potrzebna jest interwencja laryngologa. Dzielnie omijając zawiłe meandry
państwowej Służby Zdrowia wdarliśmy się do lekarskiego gabinetu, w którym miła pani
doktor obejrzała Mateuszowi uszy i nos, orzekła, że w nosie coś się zepsuło,
ale zaraz da się to naprawić, i dodała:
- No mój drogi, ty masz krzywą przegrodę nosową.
Mateusz wybałuszył oczy, a potem przez resztę wizyty dawał
mi tajemne znaki.
Wreszcie, kiedy szliśmy do domu zaczęło się:
Mateusz: „Mamo, a słyszałaś, że mam krzywą przegrodę nosową?”
ja: „Słyszałam, słyszałam”.
Mateusz: „A co to znaczy, że się ma krzywą przegrodę nosową?”
ja: „Szczerze ci powiem, że nie wiem, ale jak wrócimy do domu, możemy to gdzieś sprawdzić”.
Mateusz: „Ciekawe… Jestem leworęczny, lewonożny i w dodatku
mam krzywą przegrodę nosową. Skąd ja się taki wziąłem?”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz