niedziela, 13 stycznia 2013

Anarchia

Pokłóciliśmy się wszyscy, trudno powiedzieć, o co i dlaczego. Pewno nie było warto, ale tak to niekiedy w życiu bywa. Szliśmy potem z basenu przez zwały śniegu i rozmawialiśmy, skąd się ta kłótnia wzięła i po co ona była. Ja mówiłam i Piotr mówił, a najwięcej jak zwykle Mateusz, że to, że tamto i w koło.
I nagle Mateusz:
- Oj, Piotr, bo ty nie rozumiesz anarchii!
Zdębieliśmy i mowę nam odebrało. Po chwili osłupienia jednak zebrałam się na odwagę:
- Eee Mateusz, a co to jest anarchia?
- Nie mam pojęcia – odparł rezolutnie Mateusz.
- Anarchia jest wtedy – zaśmiał się Piotr – kiedy Michał wskoczy na łóżko, narobi bobków i nasika do pościeli, żeby oznaczyć terytorium – i podążyliśmy dalej.
W zgodzie zjedliśmy makaron ze szpinakiem i poszliśmy do kina na Życie Pi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz