Przed Mateusza snem czytam mu rozdział Dzieci z Bullerbyn, a potem gawędzimy.
Mateusz (z powagą): Wiesz, mamo, rozmawialiśmy dzisiaj w
szkole o tym, że trzeba wierzyć w siebie.
ja: Tak? I co to takiego ta wiara w siebie?
Mateusz: No jak było na przykład wczoraj, kiedy byłem
zmęczony i zabrałem się do odrabiania matematyki. I wcale mi się nie udawały
obliczenia. I jakbym bardziej wierzył w siebie, to bym wiedział, że w końcu uda
mi się wszystko policzyć. A trochę nie wierzyłem, że mi się uda i się przez to się
zdenerwowałem.
ja: Ale w końcu udało ci się wszystko policzyć.
Mateusz (wzdychając): Bo trochę mi pomogliście. Ale teraz
już będę pamiętał, żeby wierzyć w siebie i już mi będzie łatwiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz