Mateusz: Mamo, czy na Uniwersytecie Warszawskim można się
uczyć leśnictwa?
ja: Obawiam się, że nie można. Będziesz musiał się wybrać na
studia do Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.
Mateusz: Acha, trochę szkoda, bo ja bym wolał na
Uniwersytecie…
ja: A wiesz, że twój dziadek, no właściwie pradziadek,
Stanisław, był leśnikiem?
Mateusz: No wiem wiem, i dlatego ja też chcę być leśnikiem…
ja: A widzisz, to ciekawe.
Mateusz: A wiesz, mamo? ja jestem w klasie najlepszy z
przyrody i geografii, a to są przedmioty potrzebne do leśnictwa.
ja: Cieszę się, a jaki jesteś z matematyki? Jak sądzisz, jak ci idzie?
Mateusz: Trochę gorzej, ale też nieźle.
ja: A z polskiego?
Mateusz: Z polskiego to już gleba.
ja: Gleba? Jak to?!
Mateusz: No, jestem taki dobry, że nawet Karol ode mnie zadania
domowe odpisuje.
ja: Aaa… już się przestraszyłam, bo myślałam, że „gleba”
znaczy trochę coś innego.
Mateusz: A co?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz