środa, 14 listopada 2012

O szczęściu

Skończyłam czytać Rehabilitację i kiedy zamknęłam książkę przypomniał mi się wieczór autorski Wiktora Osiatyńskiego, na którym byliśmy w październiku, i z którego wynieśliśmy trzy dedykacje w trzech tomach, o takiej oto treści:
Rehab: „Oli i Piotrowi serdecznie”.
Litacja: „Piotrowi i Oli z życzeniami radości”.
Rehabilitacja: „Oli i Piotrowi z życzeniami pogody ducha”.
Na tym wieczorze autorskimi wydawca ujawnił, że ostatnia z książek miała się kończyć zdaniem: „I byłem szczęśliwy”, czy jakoś tak. Zasugerował jednak autorowi jego wykreślenie i rzecz kończy się słowami: „Teraz już niczego nie żałowałem”. I autor tak zrobił. Potem, na tym wieczorze, trochę się z tego tłumaczył i teraz ja, kiedy się nad tym zastanawiam – po lekturze wszystkich trzech książek – myślę, że to szkoda. Że byłoby to bardzo piękne zakończenie opowieści o W., który w końcu Rehabilitacji, przed obrazem Botticellego przedstawiającym Świętego Augustyna, spotkał samego siebie i stał się sobą samym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz