Udaliśmy się z wizytą do alergologa, który stwierdził, że
Mateusz jest uczulony na trawy i zboża.
- A co z królikiem? – takie właśnie pytanie zadałam pani
doktor.
- Cóż… - odpowiedziała bez wahania – kiedy już go nie będzie,
lepiej nie brać następnego. Proszę też zapomnieć o kotach.
A po namyśle dodała:
- Jeśli jednak młody człowiek jest miłośnikiem zwierząt – gdy królik umrze,
radzę pomyśleć o psie i to krótkowłosym.
Zaraz po wyjściu z gabinetu Mateusz zaczął podskakiwać i
pohukiwać;
- Uhuhu uhuhu! Będziemy mieli psa!
- Czekaj czekaj, dziecko – na to ja – póki co Michał żyje,
ma się dobrze, więc nic nie zapowiada jego rychłego zgonu.
- Ale ja wcale nie chcę jego śmierci, mamo! – zaczął się
tłumaczyć Mateusz – zaraz zaraz! a pies krótkowłosy to jaki?
- Na przykład dalmatyńczyk, albo jamnik.
- Hmmm…. To ja bym wolał dalmatyńczyka, czy jamnika? –
zastanawiał się.
- Nie wiem, co byś wolał, może jednak poczekamy z decyzją
parę lat, dobrze?
- No dobrze – westchnął ciężko Mateusz – i poszliśmy przez
mgłę między blokami Bemowa. Po chwili Mateusz rzecze:
- Wiesz co, to ja się zdecydowałem na jamnika...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz