Zeszłej nocy śniło mi się, że chodzę i biegam po całej
Warszawie szukając naszego królika Michała, który nieoczekiwanie wyniósł się z
domu. Byłam w wielu miejscach, na Starym Mieście, na Nowym, na Uniwersytecie i
w Muzeum, a nawet w jakimś akwarium. Widziałam wiele królików białych w rude
plamy wykonujących różne królicze czynności (w akwarium to króliki nawet
nurkowały i jadły wodorosty), ale kiedy przyglądałam się im dokładniej,
okazywało się, że to wcale nie nasz Michał. Wreszcie o 6.15 obudził mnie
budzik, a ja – przerażona swymi nocnymi przygodami – pobiegłam do pokoju
Mateusza, pod jego nieobecność niepodzielnie zajmowanego przez królika.
Pobiegłam, żeby sprawdzić, czy królik żyje i czy się przypadkiem nie
wyprowadził. No i był! Jak zawsze uroczy, o sympatycznym wyrazie twarzy –
królik francuski we własnej swej postaci, leżący sobie w wyszukanej lecz niefrasobliwej
pozie. Cały dzień myślałam, co ten sen może znaczyć. Z pobieżnych lektur internetowych
wynikało, że „pomyślność”, „dobrobyt” lub „ciążę”. Ale kiedy wróciłam z pracy
do domu okazało się, że mam przegryziony kabel ładowarki do telefonu i wtedy
zrozumiałam prawdziwe znaczenie mojego snu. A mój horoskop dzisiejszy brzmi: „Intuicja
pozwoli ci podjąć bardzo trafne decyzje. Mogą pojawić się kłopoty z
urządzeniami elektronicznymi”.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz