poniedziałek, 4 lutego 2013

Przyroda (3), czyli o strzelaniu do żubrów


Ten tydzień rozpoczął się bardzo wcześnie, bo w poniedziałek wstaliśmy o godzinie 2.15, po to, żeby zdążyć na zbiórkę zuchową o 4.30 na Dworcu Warszawa Wschodnia. A zbiórka po to, żeby zuchy mogły pojechać na zimowisko do Szklarskiej Poręby. Jakoś tam wstaliśmy, choć łatwo nie było. Jakoś tam zapakowaliśmy się do autobusu o godzinie 3.37 i jedziemy, wymieniając różne uwagi o wielu ważnych i mniej ważnych  sprawach. Rozmawiamy też o ludziach, którzy najwyraźniej o tej porze jadą do pracy.

Mateusz: Nigdy nie podjąłbym takiej pracy.

ja: Nigdy nie wiadomo. Czasem nie masz wpływu na to, w jakich godzinach pracujesz.

Mateusz: Będę pracował od 8 do 16.

ja: Jako kto?

Mateusz: No jako leśnik.

ja: Tak się składa, że leśnicy pracują w różnych godzinach, raczej nie od 8 do 16. Bo co na przykład będzie, kiedy jakieś zwierzę będzie potrzebowało twojej pomocy o godzinie 17, albo o 3 rano?

(chwila ciszy)

Mateusz: Niestety będę musiał strzelać do żubrów…

ja: Jak to? Strzelać? Dlaczego strzelać?

Mateusz: Żeby wyeliminować stare i chore osobniki. Kiedy będę leśniczym.

ja: No nie… Mógłbyś strzelić do żubra?

Mateusz: A myślisz, że byłoby lepiej, żeby swoimi chorobami zarażały inne żubry?

ja: Ale zaraz byś do nich strzelał? Może są jakieś inny sposoby? Zastrzyki usypiające, albo coś podobnego?

Mateusz: Niestety, mamo, strzelanie jest znacznie bardziej skuteczne niż zastrzyki. Dlatego będę musiał strzelać.
 
 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz