Ten tydzień rozpoczął się bardzo
wcześnie, bo w poniedziałek wstaliśmy o godzinie 2.15, po to, żeby zdążyć na
zbiórkę zuchową o 4.30 na Dworcu Warszawa Wschodnia. A zbiórka po to, żeby
zuchy mogły pojechać na zimowisko do Szklarskiej Poręby. Jakoś tam wstaliśmy,
choć łatwo nie było. Jakoś tam zapakowaliśmy się do autobusu o godzinie 3.37 i
jedziemy, wymieniając różne uwagi o wielu ważnych i mniej ważnych sprawach. Rozmawiamy też o ludziach, którzy
najwyraźniej o tej porze jadą do pracy.
Mateusz: Nigdy nie podjąłbym takiej pracy.
ja: Nigdy nie wiadomo. Czasem nie masz wpływu na to, w
jakich godzinach pracujesz.
Mateusz: Będę pracował od 8 do 16.
ja: Jako kto?
Mateusz: No jako leśnik.
ja: Tak się składa, że leśnicy pracują w różnych godzinach,
raczej nie od 8 do 16. Bo co na przykład będzie, kiedy jakieś zwierzę będzie
potrzebowało twojej pomocy o godzinie 17, albo o 3 rano?
(chwila ciszy)
Mateusz: Niestety będę musiał strzelać do żubrów…
ja: Jak to? Strzelać? Dlaczego strzelać?
Mateusz: Żeby wyeliminować stare i chore osobniki. Kiedy
będę leśniczym.
ja: No nie… Mógłbyś strzelić do żubra?
Mateusz: A myślisz, że byłoby lepiej, żeby swoimi chorobami
zarażały inne żubry?
ja: Ale zaraz byś do nich strzelał? Może są jakieś inny
sposoby? Zastrzyki usypiające, albo coś podobnego?
Mateusz: Niestety, mamo,
strzelanie jest znacznie bardziej skuteczne niż zastrzyki. Dlatego będę musiał
strzelać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz