W związku z wyjazdem Mateusza na zimowisko mam wiele dylematów
i zmartwień, z których najważniejsze wciąż dudni mi w głowie: „Czy sobie
poradzi?”. Piotr mówi: „Czemu niby ma sobie nie poradzić?”. A ja nie wiem
czemu, ale i tak się martwię.
Na szczęście zaraz po przyjeździe do Szklarskiej Poręby Mateusz do
mnie zadzwonił.
- I jak tam jest? – zapytałam.
- Dobrze – odpowiedział.
- A jaki macie pokój?
- Mamy dobre łóżka, dobry prysznic i dobre szafki –
oznajmił, a ja poczułam się dużo bardziej spokojna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz