wtorek, 30 kwietnia 2013

Sprawdziany

Mój syn, Mateusz, jest dzieckiem mądrym, rezolutnym i sympatycznym. Może niezbyt pięknie pisze, ale uczy się dobrze i dość pilnie. Ma też taką zaletę, że nie przejmuje się byle czym. Kiedy parę dni temu dostał z rocznego sprawdzianu z matematyki czwórkę wyjaśnił mi, że popełnił wprawdzie w nim kilka błędów, ale świetnie mu poszło zadanie na inteligencję. Niestety sprawdzian z polskiego wypadł Mateuszowi nieco gorzej. Idziemy więc ze szkoły wśród fruwających wokół alergenów, oczy nam łzawią i mamy sienny katar, i ja mówię:
- No nienajlepiej ten sprawdzian z polskiego, co?
- No wiesz, mamo – rzecze Mateusz – nikt zbyt dobrze nie wypadł.
- Tak? – pytam ze szczerym zainteresowaniem.
- Acha. Prawie wszyscy dostali tróje, niektórzy to nawet z minusami. Ciekawe dlaczego…
- Hmm, rzeczywiście ciekawe... – na to ja – może niezbyt się uczycie.
- Nie, to nie to – ripostuje Mateusz – przecież nawet dobrzy uczniowie wypadli słabo!
- To jak myślisz, co było przyczyną tych niezbyt dobrych wyników? – dopytuję.
- Może jesteśmy uczeni nie tak, jak trzeba? – powiada Mateusz tonem bardzo przekonującym.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz