Mateusz się rozchorował. Siedzimy więc w domu i zastanawiamy
się, czy byt jest a niebytu nie ma, czy może na odwrót. W sobotni poranek
królik szura tu i ówdzie, a tam, gdzie nie trzeba usiłuje kopać nory.
- Uch – odzywa się Mateusz – a ja nie pójdę w poniedziałek
do szkoły?
- Nie pójdziesz, przecież jesteś chory – odpowiadam.
- Ha ha – na jego twarzy maluje się szczery wyraz radości.
- Z czego się cieszysz? – pytam więc tonem dość zasadniczym.
- No chyba wiadomo, nie? Że nie pójdę do szkoły. A ty się
cieszysz, że masz zwolnienie?
- Tak sobie – mówię.
- Dziwne. Masz dzięki mnie wolne i się nie
potrafisz z tego cieszyć…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz